Narzędzia Pozytywnej Dyscypliny: Kieszonkowe. - Relacja - Pozytywna Sytuacja
15589
post-template-default,single,single-post,postid-15589,single-format-standard,theme-bridge,cookies-not-set,woocommerce-no-js,ajax_fade,page_not_loaded,,overlapping_content,columns-4,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-17.0,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-5.5.5,vc_responsive
 

Narzędzia Pozytywnej Dyscypliny: Kieszonkowe.

Narzędzia Pozytywnej Dyscypliny: Kieszonkowe.

Kasa, kasa, kasa..Dawać, czy nie dawać ? Oto jest pytanie.
Zdania są podzielone.

Pozytywna Dyscyplina mówi: dawać. To świetna okazja, żeby dzieci nauczyły się zarządzać pieniędzmi. To ważna kompetencja życiowa w naszym świecie społecznym. A nam zależy na rozwijaniu kompetencji życiowych naszych dzieci.

Tylko uwaga: nie płacimy za prace domowe. W wyjątkowych sytuacjach, dzieci mogą sobie zarobić na upragnione „coś tam”. Oczywiście wysokość kieszonkowego zależy od Twojego budżetu domowego. Zależy też od Twoich oczekiwań odnośnie tego jak dziecko ma je wykorzystywać.

Ja przykładowo daje mojej 9 letniej córce 5 zł tygodniowo. W moim zamyśle było, by wydawała je na coś do zjedzenia,czy wypicia w szkole. Ola jednak rzadko na to przeznacza swoje pieniążki. Zazwyczaj zbiera sobie na jakąś zabawkę, nieraz nawet droższą. Nauczyła się dzięki temu odraczać i czekać. Jak jesteśmy w sklepie i córka chce coś kupić , zadaję jej pytanie :,, Jesteś pewna, że chcesz kupić właśnie to?”, ,, Czy na pewno tego potrzebujesz?”.

Odkąd pamiętam, zawsze też wyjaśniałam moim dzieciom, że po prostu nie stać nas na wszystko. Z drugiej strony nie wszystkiego potrzebujemy. Tak, potrzebujemy. Mówię otwarcie o różnicy między zachciankami, a rzeczywistymi potrzebami. Pamiętam, że Oli od małego to wyjaśniałam.

Przypomina mi się sytuacja ze sklepu z odzieżą używaną. Ola miała 4 lata. Znalazła niedużego misia, którego chciała kupić. Żyliśmy wtedy bardzo skromnie, wiedziała i rozumiała, że nie zawsze mam na wszystko pieniądze. Zapytała, czy go kupimy. Poprosiłam, żeby podeszła do sprzedawcy i zapytała ile dziś kosztuje. Dowiedziała się, że 2 zł. Powiedziałam: ,,OK, kupimy go”. A moje dziecko zapytało: ,, A starczy nam na chlebek, jak go kupimy , mamusiu?”. Zrobiło mi się miękko…

Myślę, że Ola zna wartość pieniądza, rozumie, że jest domowy budżet, że trzeba nim zarządzać, planować go. Korzystanie z kieszonkowego stało się dla niej świetnym treningiem ekonomicznym. Potrafi stwierdzić w sklepie:

,, Nie mamo, wiesz, tak naprawdę tego nie potrzebuję” i odejść z jasną buźką.
David, lat 3,5, szybko idzie w jej ślady. Na początek pyta: ,, A moje 5 zł ?”.

A jak u Was działa kieszonkowe?

Brak komentarzy

Zostaw komentarz